Projekt Wrocław 3 – wrażenia Łukasza M.

1 dzień

Sam wyjazd na Projekt Wrocław, sprawiał u mnie uczucie podekscytowania. Ciężko pracowałem na ten wyjazd i można powiedzieć, że dzięki wielkiemu szczęściu udało mi się uzbierać określoną sumę, dlatego moja chęć przyjazdu była tym większa. Zawsze chciałem w czymś takim uczestniczyć, poznać ludzi ze społeczności, zaczerpnąć ich wiedzy i zobaczyć ich lifestyle.

We Wrocławiu byłem godzinę przed wyznaczonym czasem spotkania, więc pytając ludzi w końcu dotarłem na wyznaczone miejsce. Feniksa rozpoznałem, gdyż widziałem go na filmiku, zamieszczonym na jego stronie. Oprócz niego były tam jeszcze cztery osoby. O ile dwie wyglądały na uczestników projektu to pozostałe dwie, wyglądały zupełnie inaczej. Jak się okazało, był to Mat – współpracownik Feniksa i Tupak – gość zaproszony na Projekt, prowadzący swoje coachingi w Warszawie. Dwaj pozostali uczestnicy Projektu mieli dojechać później. Udaliśmy się do apartamentu zostawić ubrania i poszliśmy na miasto coś zjeść i na kawę. W międzyczasie prowadziliśmy dyskusje na różne tematy, dotyczące nas, naszego podejścia do kobiet, czego oczekujemy od trenerów itp. Następnie udaliśmy się na kawę i tam poczekaliśmy na jeszcze jednego uczestnika Projektu, po czym udaliśmy się do apartamentu gdzie, czekał na nas ostatni uczestnik całego przedsięwzięcia. Na początku czułem się troszkę spięty, nowe towarzystwo i nowi ludzie. Moje wrażenia na temat osób prowadzących: Feniks – bardzo konkretny i stanowczy facet, dający proste i jasne polecenia, Mat – człowiek który wzbudzał wielkie zaufanie, nawet po krótkim czasie znajomości, emanujący stoickim spokojem, Tupak – bardzo uśmiechnięty, wyluzowany gość. Wszystkich łączyła jedna cecha, wielka pewność siebie, co od razu dało się zauważyć. Wieczorem udaliśmy się do klubu, praktycznie bez żadnego przygotowania, żeby jak to mówił Feniks, zobaczyć na czym stoi. W samym klubie Tupak powiedział nam trochę na temat sposobu poruszania się i dynamiki klubu. Na pierwszy wieczór szału nie było, jakieś marne podejścia i jakieś zlewki. Za wiele tego niebyło, jednak jakiś blok wewnętrzny był.

2 dzień

W tym dniu, po wyspaniu udaliśmy się na zakupy, dzień przebiegał bardzo spokojnie. Po zjedzeniu obiadu, mieliśmy zajęcia z Tupackiem. Były to zajęcia mające na celu dokłednie określić, czego chcemy, jakie mamy kryteria jak i seria pytań do prowadzącego, który jeszcze powiedział jak widzi nas w swoich oczach po obserwacji. Wieczorem udaliśmy się ponownie do klubu. Atmosfera imprezowa, jednak zawsze gdy wchodziłem do klubu moja energia spadała co mnie zastanawiało. Ogólnie miałem duży blok w klubach. Po jakimś czasie pobytu tam, podchodzi do mnie Feniks i mówi, mam dla ciebie koleżanke, co było dla mnie wielce zdumiewające. Pomyślałem sobie, czy jakaś dziewczynę na mnie nakręcił czy co? Jak się okazało to była koleżanka dziewczyny, którą on wyszedł z klubu i która, sama powiedziała mu, że ma fajnego kolegę (o czym dowiedziałem się później). W każdym bądź razie poszedłem. Pobawiłem się z nią, porozmawiałem. Ostatecznie odprowadziłem ją za rękę pod mieszkanie i tyle z tego wyszło. Za mało dotykałem i nie miałem jeszcze odpowiedniego doświadczenia itp. Cóż zdarza się.

3 dzień

Dzisiaj był czas na Day Game, czyli uwodzenie na ulicy. Gdy ogarnęliśmy się po wczorajszej nocy, wszyscy wyszliśmy do Galerii Handlowej. Zadaniem było otworzyć kilka dziewczyn i najlepiej żeby zaprosić ją na kawę, czyli zrobić tzw. Fast date. Na początku szło mi bardzo opornie, duży blok i ahhhh te excusy. Chociaż po kilku umotywowaniach przez Feniksa udało się zrobić kilka podejść. Mimo wszystkich bloków reakcje były bardzo pozytywne, mimo iż laski odmawiały to były bardzo uśmiechnięte i sprawiały wrażenie ucieszonych, że ktoś je zaczepia i bezpośrednio mówi im, że chce się z nimi umówić. Wracając Feniks zwrócił mi uwagę na temat mojej mowy ciała i co powinienem w niej zmienić. Wieczorem przyszedł stylista. Człowiek, który był profesjonalistą w tym co robił. Każdemu z uczestników zmienił fryzurę, doradził jakie zestawy ubrań nosić z tych co mamy i na co powinniśmy zwracać uwagę przy ubiorze. Wszyscy spod „jego ręki” wychodzili całkowicie odmienieni i sprawiali wrażenie innych osób niż przyjechały (prawie jak „Pimp My Ride”:P). Można by powiedzieć, że cudotwórca. Wieczorem standardowo udaliśmy się do klubu. Miałem wielki problem z przełamaniem się, byłem bardzo spięty. Mat zaproponował mi ciekawe ćwiczenie, polegające na mówieniu coś o ludziach po ich mowie ciała i zademonstrował mi sposób poruszania się po klubie, który też miałem za zadanie sobie przećwiczyć.

Dzień 4

Dzisiaj udaliśmy się na zakupy z jednym z uczestników w celu kupieniu nowych ubrań. Gdy siedzieliśmy przed sklepem z Feniksem, nagle do sklepu weszła jakaś laska. Feniks zapytał czy mi się podoba, a po usłyszeniu ode mnie odpowiedzi, że tak, powiedział: „To idź i jej to powiedz”, no jakie niby to proste. Zrobiłem wielkie oczy patrząc na niego ze zdziwieniem, jakbym nie zrozumiał polecenia. Po chwili wpatrywania się w Feniksa, jak w przybysza z innej planety zapytał mnie czy mówi w innym języku, odpowiedziałem mu, że nie i na miękkich nogach poszedłem. Rozmowa była krótka i na wielkim spięciu, co dało się po mnie zauważyć, jednak bardzo przyjemna. Udaliśmy się później do apartamentu. Dzisiaj czekał nas jeszcze wykład, na którym mówcą był sam Feniks. Dowiedzieliśmy się dużo na temat screeningu |(jak rozpoznać, która kobieta w klubie ma ochotę na seks) i eskalacji dotyku, co jednocześnie było bardzo niesamowitym przeżyciem i zarazem nowym doświadczeniem, zwłaszcza ćwiczenia praktyczne. Wieczór jak zwykle w klubie, tylko tym razem obudziła się we mnie wielka złość na samego siebie, ze względu na swój blok, co spowodowało, że troszkę wcześniej się urwałem z klubu.

Dzień 5

Po wczorajszej nocce w klubie, nadal trzymało mnie uczucie złości. Postanowiłem więc, że wstanę wcześniej i udam się sam do galerii w celu podchodzenia do kobiet, co też uczyniłem. Zrobiłem sześć podejść bez żadnego skutku, ale sam fakt próby i podejścia sprawiał mi wielka radość. W miedzy czasie zadzwonił do mnie Feniks z zapytaniem gdzie jestem, informacja, że udajemy się do innej galerii i że spotkamy się na rynki. Po spotkani i pojechaniu do następnej galerii zapoznaliśmy się z jej logistyka. Standardowo mieliśmy robić podejścia i celem było zrobienie Fast date. Chodząc chwile po galerii w oko wpadła mi dziewczyna rozdająca ulotki, nie zastanawiając się długo, podszedłem do niej i gdy wręczyła mi ulotka, rozpocząłem gadkę z nią. Ostatecznie zakończyło się wymianą numerów. Dalej krążyłem po galerii i po paru godzinach spotkałem na fotelach jednego z uczestników PW3. Obydwaj stwierdziliśmy, że jesteśmy już zmęczeni i usiedliśmy pogadać, gdy nagle dostałem smsa od Feniksa z informacją, gdzie jest i, że mamy się tam udać. Stwierdziliśmy wspólnie, że po drodze zrobimy jeszcze jakieś podejścia, żeby nie było ich za mało. Idąc i szukając miejsca spotkania, podszedłem do jakiejś laski, ale jak do niej zagadałem to nawet nie zrozumiałem co mi odpowiedziała (chyba nie mówiła po polsku). No nic, trudno, podążając dalej zrobiłem kolejne podejście, tylko że tym razem ku mojemu zaskoczeniu zabrałem pannę na kawę i tam spędziłem z nią ponad godzinę (!). Po kawce wymiana numerów i każdy poszedł w swoja stronę. Z chłopakami z PW zobaczyłem się dopiero w apartamencie. Dzisiejszego wieczoru gościem zaproszonym był Naughty, specjalista od LTRów (długoterminowych związków). Naughty bardzo ciekawie przekazywał wiedzę i jego sposób wykładu bardzo do mnie przemawiał, opowiadając swoje historie wplatał w nie duże dawki humoru. Po wykładzie mieliśmy chwila odpoczynku i wyruszyliśmy na miasto do klubu. Tym razem mimo iż nie podchodziłem miałem pełen luz, co bardzo mi odpowiadało. Po prostu chyba oswoiłem się już z atmosferą klubów. Pod koniec imprezy, miałem sytuacje z laska, gdy na mnie patrzyła, a później rzuciła mi parę shit testów. W końcu sama chciała ze mną tańczyć, jednak po jakimś czasie odeszła. Gdy na następny dzień opowiedziałem szczegółowo całą sytuacje Feniksowi, jego komentarz brzmiał następująco: „Laska chce z Tobą uprawiać seks, a Ty „ You can Dance” na parkiecie odwalasz”, co doprowadziło mnie do wielkiego śmiechu.

Dzień 6

Dzisiaj był dzień odpoczynku, każdy miał czas żeby odpocząć i „dojść do siebie” po całym intensywnym tygodniu. Na koniec jeszcze ostatni papieros i rozmowa na balkonie uczestników i organizatorów. Każdy z uczestników udawał się do domu. Na koniec jeszcze po rozmowie z Matem, miałem przyjemność uczestniczenia w jego seansie hipnotycznym wykonywanym przez Mata. Było to nowe i bardzo niesamowite przeżycie, po którym czułem się odmieniony. Po powrocie do domu, byłem naładowany bardzo pozytywną energią. Znajomi mówili mi, że wróciłem z tego pobytu w Wrocławiu odmieniony i pewny siebie.

Wnioski końcowe: Świetnie spędziłem tam czas i wróciłem odmieniony, co potwierdzili moi znajomi. Prawda jest taka, że to ile wyciągniesz z tego wyjazdu zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Feniks może cie naprowadzić, powiedzieć co masz zrobić, ale on tego za ciebie nie zrobi. On może co najwyżej dać ci „kopa” motywacyjnego. Laski za ciebie nie wyrwie, sam musisz zacząć działać i przełamywać się.

— —

Projekt Wrocław jest za założenia tajną imprezą, więc jeżeli chcesz się dowiedzieć czym jest dokładnie Projekt Wrocław, kiedy odbędzie się następna edycja i jak wziąć w niej udział to wyślij pusty e-mail na adres:

[email protected]

W tytule maila napisz „PW”.

2 myśli nt. „Projekt Wrocław 3 – wrażenia Łukasza M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>